Stała sobie biblioteka,
mały domek, drzwi i wnęka.
W środku książki ułożone,
tajemnice nieskończone.
Każdy chodzi i przegląda,
chyba ilustracje z wolna.
I już każdy człowiek wie,
o co chodzi w książce tej.
Stała sobie biblioteka,
pod nią była zaś planeta.
Pod planetą kosmos cały,
tajemniczy i nieznany.
Pod kosmosem , któż to wie?
Biblioteka chyba nie.
Może słońca i księżyce, planetoidy i mgławice.
Albo skały lub kamienie,
które lecą po tym niebie.
Satelity zaginione?
Czy już wiedzą co jest potem?
Jeszcze musi być planeta,
na której stoi biblioteka.
Półki pewnie ma drewniane,
książki małe i niemałe.
Fantastyczne, przygodowe,
może nawet naukowe?
Ilustracje są ciekawe?
żadnych wojen, nieszczęść wcale?
Każdy chodzi i przegląda?
Czytając sobie litery z wolna?
I już każda istota wie?
Że jest dobro w książce tej?
Czy jest gdzieś jeszcze biblioteka?
Czy pod nią stoi jakaś planeta?
Albo księżyc ten skalisty?
Ale czy tlen jest tam oczywisty?
A jak nie ma biblioteki?
półki puste, bez kolejki?
Więc gdzie szukać choćby sklejki?
Co tu zrobić z tej rozterki?
Szukaj księżyca, a gdy już tam będziesz,
zobaczysz ocean – Taki jak wszędzie.
Na jego powierzchni są kontynenty,
A potem gdzieniegdzie te dobre...
Momenty.
Wojciech Maksymilian Muzaj
wtorek, 24 marca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz